Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005, s. 91-92
Historycznie polskość ma za sobą bardzo ciekawą ewolucję. Takiej ewolucji nie przeszła prawdopodobnie żadna inna narodowość w Europie. Naprzód, w okresie zrastania się plemion Polan, Wiślan i innych, to polskość piastowska była elementem jednoczącym: rzec by można, była to polskość „czysta”. Potem przez pięć wieków była to polskość epoki jagiellońskiej: pozwoliła ona na utworzenie Rzeczypospolitej wielu narodów, wielu kultur, wielu religii. Wszyscy Polacy nosili w sobie tę religijną i narodową różnorodność. Sam pochodzę z Małopolski, z terenu dawnych Wiślan, silnie związanych z Krakowem. Ale nawet i tu, w Małopolsce - może nawet w Krakowie bardziej niż gdziekolwiek - czuło się bliskość Wilna, Lwowa i Wschodu. Niezmiernie ważnym czynnikiem etnicznym w Polsce była także obecność Żydów. Pamiętam, iż co najmniej jedna trzecia moich kolegów z klasy w szkole powszechnej w Wadowicach to byli Żydzi. W gimnazjum było ich trochę mniej. Z niektórymi się przyjaźniłem. A to, co u niektórych z nich mnie uderzało, to był ich polski patriotyzm. A więc polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie. Wydaje się jednak, że ten „jagielloński” wymiar polskości, o którym wspomniałem, przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym.
 
Donald Tusk, Polak rozłamany, "Znak", 1987 rok
Polskość jako zadany temat... Wydawałoby się: tylko usiąść i pisać. A tu pustka, tylko gdzieś w oddali przetaczają się husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa?
Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu.
(…)Jest ona etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem niepogodzonych ze swą przegraną (…). Tak, polskość kojarzy się z przegraną, z pechem, z nawałnicami (…).  
 
Tusk: możemy być dumni, że Jan Paweł II był z nami, WPROST 29. 04. 2011
„Mówiąc o pogrzebie papieża premier wspominał, że "kiedy gwałtowny podmuch wiatru zamknął księgę położoną na papieskiej trumnie pomyślałem, jak długą przebyliśmy drogę od chrztu Mieszka - który dokonał się przecież na obrzeżach ówczesnej Europy - do tej żałobnej uroczystości, na której skupiła się uwaga całego niemal świata. Na tej drodze liczył się wysiłek każdego pokolenia Polaków". - Tamtego dnia na placu św. Piotra było wiele symboli, każdy z nas odczytywał je na swój sposób, choć my Polacy ze szczególną wspólną emocją. Mogliśmy sobie powiedzieć, że wielki jest naród, któremu trafiają się takie symbole, i który umie je czytać - dodał Tusk”.
 
Donald Tusk jest szczególnie wyczulony na gwałtowne podmuchy wiatru. Jak chorągiewka.